WYMIANA POLSKO-IZRAELSKA SHALOM

27 maja 2014 roku 14 osobowa grupa uczniów z I LO w Dzierżoniowie pod opieką pani Marty Puchały oraz pani Aleksandry Pałach udała się na… niecodzienną,

1

 tak to najlepiej określić, wycieczkę szkolną. Najpierw busami na lotnisko, gdzie podczas burzy czekaliśmy na odprawę, aż wreszcie samolotem, gdzie zajęliśmy miejsca chociażby obok ortodoksyjnych Żydów wracających do Izraela. W pierwszy dzień wymiany polsko-izraelskiej pojechaliśmy na spacer po Tel Avivie. Tam uczniowie z Izraela oprowadzili nas po mieście, opowiadając o nim. Pokazali nam miejsce, gdzie możemy zjeść falafele – kotleciki z cieciorki, czyli danie, które zna każdy Izraelczyk. Po obiedzie udaliśmy się na plażę, gdzie spędziliśmy wraz z kolegami właściwie całe popołudnie, ciesząc się ogromnymi falami na morzu, gorącym piaskiem i piękną pogodą. 

 

Następne trzy dni spędziliśmy w Haifie. Plaża, spacery po mieście i atrakcje wieczorami, w tym spotkanie z rzecznikiem Ambasady Rzeczpospolitej w Izraelu, znajdującej się w Tel Avivie, z którego wynieśliśmy nieocenioną wiedzę o stosunkach polsko-izraelskich pojmowanych przez pryzmat polityczny, gospodarczy i społeczny. Izraelczycy postarali się również o kolację w dniu, kiedy akurat wypadał Szabat, w związku z czym mieliśmy okazję naprawdę posmakować ich kultury. Uczniowie oprowadzili nas po szkole; jednego dnia po części cywilnej najbardziej prestiżowej szkoły w całym Izraelu – Hebrew Reali School, kolejnego – wojskowej, czyli Boarding School. Opowiedzieli nam historie absolwentów, którzy zajęli najwyższe stanowiska w izraelskiej armii oraz pokazali miejsca pamięci o tych, którzy zginęli. 

2a

2

 

 

 

 

 

Kolejnym punktem na mapie Izraela, do którego zabrali nas uczniowie szkoły, była stolica państwa – Jerozolima. Widok na nią mogliśmy oglądać z tarasów muzeum Jad Waszem, wraz z około setką kadetów z innej szkoły wojskowej, którzy zaskoczyli nas swoją otwartością i chęcią robienia wspólnych zdjęć, a nawet pożyczania części umundurowania. Po wejściu do budynku muzeum okazało się, że naszym przewodnikiem będzie Polka, co było jednocześnie miłą niespodzianką, jak i szansą dogłębnego zrozumienia stosunku Izraelczyków do Holokaustu, dzięki braku bariery językowej między nami. 3

 

 

 

Okazało się, że w Jad Waszem spora część kolekcji muzealnej poświęcona jest Polsce. Na żywo oglądaliśmy to, co znane było tylko z podręczników szkolnych oraz poznawaliśmy historię Żydów z innych krajów europejskich. Nasza przewodniczka prowadziła nas przez wszystkie sale, tłumacząc zagadnienia, które wcześniej nie były dla nas do końca oczywiste, a swój wywód urozmaicała anegdotkami ze swojego życia w Izraelu, jako Polka. Następnym miejscem, które odwiedziliśmy w Jerozolimie, była Bazylika Grobu Świętego i otaczające ją Stare Miasto pełne czarujących starych uliczek i straganów z pamiątkami (głównie sandałami, z czego znani są jerozolimscy sprzedawcy). Chyba wszyscy z naszej grupy wykorzystali możliwość odwiedzenia Golgoty i Grobu Pańskiego, co było bardzo głębokim przeżyciem dla wielu. Spod Bazyliki wyruszyliśmy pod Ścianę Płaczu. Miejsce to pełne było modlących się, lecz sposób wyrażania modlitwy przez tamtejszych ludzi był dla nas zaskakująco wzruszający Po wyjeździe z Jerozolimy zaczęła rozciągać się przed nami pustynia. Zmierzaliśmy do kolejnego punktu wycieczki – Masady. Zanim jednak tam dotarliśmy, spędziliśmy jedną noc w hotelu na samym środku pustyni, co było atrakcją samą w sobie. Sama Masada, czyli starożytna forteca żydowska, była niesamowicie fascynująca, szczególnie dla pasjonatów historii. Technologie wykorzystanie do jej zbudowania i zapewnienia żyjącym tam ludziom odpowiednich warunków, były niezwykle zaawansowanie i przemyślanie jak na czasy starożytne, a tajemniczości dodawało położenie na kompletnym pustkowiu. 4 Ostatnie dni wymiany spędziliśmy w najbardziej znanym izraelskim kurorcie nad Morzem Czerwonym – w Eilacie. Znaczna część studentów ze szkoły wojskowej również przebywała z nami, towarzyszyli nam podczas spacerów po mieście, czy też pokazywali miejsca warte odwiedzenia. Znaczną część czasu spędziliśmy na plaży łapiąc ostatnie promienie słoneczne przed powrotem. Jednak także i tutaj nie zabrakło niesamowitych atrakcji! Izraelczycy zabrali nas do delfinarium gdzie przyglądaliśmy się karmieniu tych zwierząt, a także, przy odrobinie szczęścia, mogliśmy dotknąć delfina. 5 Kolejną z atrakcji były sporty wodne. Każdy z nas mógł spróbować swoich sił na kajaku, czy też zmierzyć się z falami podczas ekstremalnego rejsu. Niektórzy poczuli się jak ryba w wodzie i zupełnie nie chcieli wracać na ląd. Miłym zaskoczeniem dla znacznej części polskiej grupy była możliwość pływania na rafie koralowej. Odurzała ona swoją urodą, a przy odrobinie szczęścia można było zobaczyć bardzo ciekawe gatunki ryb, które chowały się na dnie. Ze względu na położenie Eilatu znajdowaliśmy się w pobliżu Jordanii, Egiptu oraz Arabii Saudyjskiej. Udało nam się podjechać pod granicę dwóch z tych państw. Ponadto, podczas rejsu statkiem znaleźliśmy się w miejscu, gdzie stykają się wszystkie z tych czterech państw. Niezwykły rejs, który pozwolił nam podziwiać okoliczne krajobrazy zawierał także możliwość popływania w głębi toni morskiej. Mimo kilku prób żadnej osobie nie udało się sprawdzić jak głęboko było, a wszyscy korzystali z atrakcji, jaką była zjeżdżalnia wystawiona z jachtu. Niestety, był to już niemalże ostatni dzień naszej niesamowitej wycieczki. Wieczór, podobnie jak kilka poprzednich spędziliśmy w towarzystwie Izraelczyków, a także uczniów ze szkoły z Krakowa. Tym razem była to wyjątkowa noc, ponieważ na terenie miasta odbywała się wystawa sztuki, udało nam się ją odwiedzić, niektórzy weszli także do muzeum sztuki izraelskiej. Pełni smutku spędziliśmy ostatnie godziny razem. 

5a

 

Poranek przyniósł wiele łez, pożegnanie było ciężkie, bo spędziliśmy ze sobą naprawdę wspaniały czas. Jednak nasi przyjaciele z Izraela skutecznie nas pocieszyli – obiecali, że spotkamy się tak szybko, jak będzie to możliwe. Część z uczniów pojechała z nami na lotnisko, gdzie ostatecznie się pożegnaliśmy. W piątek nad ranem przyjechaliśmy do Dzierżoniowa. Naładowani pozytywną energią, pełni niesamowitych wspomnień. Ta przygoda odmieniła wszystkich jej uczestników.6